Ryzyko przetrwania firmy zmniejszyło się, więc może lepiej, puki jeszcze jest co, spieniężyć istniejący interes i przenieść się gdzieś, gdzie ryzyko jest mniejsze. Zdania na ten temat są podzielone, a decyzję co zrobić każdy biznesmen, w zależności od profilu działalności jego firmy, powinien podjąć sam.
Jedni twierdzą, że jak najbardziej należałoby wycofać się z rynku rosyjskiego, gdyż tamtejszy rynek jest zoligarchizowany, co oznacza, że rynek wymaga efektywności produkcji, a uzyskać to można tylko poprzez konkurencyjność. Jest to trudne do osiągnięcie przez zależność biznesu od polityki, która stawia na rodzimy biznes. Sceptycy porównują skalę zysków z 100% opanowania jednego segmentu rynku rosyjskiego z 2-4 % opanowaniem tego samego segmentu w UE, zaznaczając łatwiejsze wejście na rynek UE.
Biznesmeni patrzący w przyszłość długoterminowo nastawieni są jednak na pozostanie na rynku rosyjskim, ze wzglądu, przede wszystkim, jego atrakcyjności dla polskich firm. Ekonomiści przewidują, że w dłuższym okresie czasu, gdy sytuacja się ułoży, przedsiębiorcy, którzy się nie wycofają będą mieli lepiej. Odnosi się to przede wszystkim, do firm, które zainwestowały sporą ilość pieniędzy na tamtejszym rynku oraz spółek córek istniejących w Rosji. Eksperci uważają, że problem tkwi nie w polityce a w skokowej dewaluacji rubla, co jest przyczyną niekonkurencyjności polskich produktów. Firmy, które mają swoją produkcję na terenie Rosji, są mniej wrażliwe na ten problem, co daje im duże szanse na przetrwanie, a nawet na duży zarobek. Zwolennicy pozostania na rynku rosyjskim raczej stawiają na obopólne interesy handlowe Unii Europejskiej z Rosją.
Autor: Instytut INTL
Źródło: FORBES 05/14


















